• Wpisów:58
  • Średnio co: 27 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 18:44
  • Licznik odwiedzin:4 107 / 1625 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
co mnie nie zabije to rozpierdoli psychicznie
amen.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
-twoja mama sie zgodziła? -zapytał pakując nasze torby do jego sportowego auta.
-powiedziałam że jade do koleżanki-oznajmiłam radośnie.
-niegrzeczna dziewczynka-prychnęłam i posłałam mu całusa w powietrzu.-jesteś pewna że chcesz jechac-uderzyłam go ramie i zasmiałam się.
-chce jechać!-krzyknęłam na cały głos.-i daj mi już spokuj.
-dobra ,tylko wiesz nie ręczę za siebie jak będziemy już w tym domku-powiedział rozbawiony.
-okej przyjęłam to do wiadomości.
jechaliśmy cały dzień i dopiero 0 20 byliśmy na miejscu, ale było warto domek był piękny cały z drewna nad ślicznym jeziorem.
-i co podoba ci sie ?
-nawet nie wiesz jak bardzo heath-rzuciłam mu sie na szyje i przytuliłam go.
 

 
-tak sie ciesze że wszystko wróciło do normy-powiedziałam do heatha przerywając nasz piękny pocałunek,mineły już 2 tygodnie mój chłopak wyszedł ze szpitala i teraz mogliśmy cieszyć się wakacjami.
-wiesz mam taki pomysł ,chce cie gdzie zabrać.-mruknoł.
-wakacyjna podróż?
-własnie o to mi chodziło,wynajmniemy domek w górach,tylko my i nikt więcej.
-och żadnych dziewczyn które cie podrywają i przykładają mi nóż do garda-wymieniałam-to brzmi bardzo kusząco.
-oj tak, potrzebujemy tego.-obdarzył mnie uroczym uśmiechem,a ja poczułam że każdego dnia zakochiwałam się w nim na nowo.
-kiedy?
-jutro,wszystko już załatwiłem pojedziemy na niecały tydzień.-serce zabiło mi szybciej na myśl że spędzimy tyle czasu razem,tak daleko od domu.
 

 
już drugi raz w życiu odkąd poznałam heatha ktoś przykładał mi do gardła nóż, niedługo to stanie się rutyną,pomyślałam.
jeżeli jeszcze będę żyła.
czułam że zaraz wszystko się skończy że nie będę miała już okazji pocałować mojego chłopaka i cieszyć się życiem.
ale w tej właśnie chwili do budowli wpadła policja,zdezorientowana monika upuściła nóż i rzuciła się do ucieczki,ale policjant był szybszy
dorwał ją zanim zdążyła dobiec do dzwi,mikeowi też
się nie udało.
-nic ci nie jest?-zapytał posterunkowy.-masz ranę na czole.
-to nic.ważne że jeszcze żyje.
 

 
nie wiem czy to że zaufałam mikeowi było dobre.
naprawdę nie wiedziałam, no ale cóż to wydawało się być dobrym rozwiązaniem.

-pójdziemy do moniki.-powiedział.
-po co ? mam dać sie jej złapać?
-zaufaj mi.-nie wiedziałam czy moge to zrobić.
-dobra.
-spotkamy się z nią w opuszczonej budowli.
-to miejsce nie kojarzy mi się zbyt dobrze.-westchnęłam.
-prosze cie kayla musimy tam pojść.


po godzinie dotarliśmy na miejsce monika czekała w tym samym pokoju w ktorym heath został zatakowany.
-co mam robić mike?
-udawaj że zostałaś tu przyciągnięta siłą.-nie podobał mi się ten pomysł,chłopak złapał mnie za ramie i rzucił na ziemie, tak że wylądowałam koło dziewczyny.
-jakie to urocze dziękuje ci mike.-chłopak podszedł do niej i pocałował ją,a wtedy zrozumiałam że to wszystko było kłamstwem że on udawał tylko że jest po mojej stronie.
-to było prostsze niż mi się wydawało-zaśmiał się,i podszedł do mnie-tak łatwo cie było oszukać,wstawaj!-krzyknął ,a ja wykonałam polecenie.-jest twoja.-powiedział,monika podeszła do mnie i złapała mnie za włosy przykładając mi nóż do gardła.
-twojemu chłopakowi się udało,ale tobie już na to nie pozwolę.
-kocham cie heath -wyszeptałam.
 

 
-to znaczy że pracujesz dla moniki-zapytałam podejrzliwie.
-pracowałem,nie chce robić ci krzywdy,zwłaszcza dlatego że jesteś w porządku.
-ale to ty dzgnołeś heatha nożem?
-tak,ale żałuje.-w jego minie było tyle bólu.
-prawie go zabiłeś-krzyknęłam,a potem najzwyczajniej w świecie zapytałam.-jak masz na imie?
-yy mike.
-a więc mike co teraz zamierzasz?-wbiłam w niego wściekłe spojrzenie.
-pomogę ci.
-w czym?
-zniszczyć monike.
-dlaczego ?
-chyba dlatego że cie polubiłem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
wracając ze szpitala nie myślałam nad zagrożeniem które czekało ze strony moniki.
-cześć,pójdziesz ze mną kochanie-powiedział chłopak, jednym słowem dresiarz.zatrzymałam sie i wbiłam w niego przeszywające spojrzenie, nie miałam zamiaru się bać, nie dzisiaj.
-nigdzie z tobą nie pójde! i jeżeli myślisz że heath nie żyje to się mylisz, dotknij mnie a nie ręczę za siebie.-zmierzył mnie bacznym spojrzeniem.
-dziewczyno co ty mi możesz zrobić?
-prawie zabiłeś mojego chłopaka najchętniej od cieła bym ci ten okropny łeb i patrzył jak zdychasz.-zaśmiał się a ja z wsiekłości krzyknęłam.-czego się cieszysz do cholery!
-jesteś w porządku naprawde,nie mam zamiaru cie zabijać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
-tak się ciesze że jesteś-powiedziałam ze łzami w oczach siedząc obok jego szpitalnego łozka.
-chodzi ci o to że nie umarłem.-był słaby,jego głos drżał.
-kto to był heath?
-chłopak który to zrobił powiedział ze to pozdrowienia od moniki, kayla musisz na siebie uważać on powiedział że ty będziesz następna.
-poradzę sobie.
-ty nawet nie wiesz jak denerwuje mnie fakt że nie jestem w stanie cie obronić, bo leże tu i nie moge wstać z tego piepszonego łóżka.-zbliżyłam swoją twarz do jego i pocałowałam lekko.
-musisz siedzieć w domu i najlepiej nie wychodzić.
-heath będzie dobrze,musi być.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
zabrali heatha, mówili że może się uda,ale nie dawali gwarancji.
nie chcieli mnie zabrać więc pojechalam autobusem i czekałam pod dzwiami w szpitalu gdzie go operowali.
dlaczego? i kto mu to zrobił?
po godzinie lekarz wyszedł i powiedział że on żyje,kamień spadł mi z serca, osunelam sie pod ścianę i zaczęłam płakać ukrywając twarz w dłoniach.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
wbiegłam zdyszana do budowli, nie wiedziałam gdzie isć, zdecydowałam sie na znany mi już pokoj.
wpadłam do niego i zobaczyłam go, leżał na podłodze, jego bluzka była cała zakrwawiona.
- o boże - szepnęłam i podbiegłam do niego.-slyszysz mnie? otworzył oczy i spojrzał się na mnie.
-jesteś-wychrypiał. zadzwoniłam po pomoc i powiedziałam im co się stało, oznajmili że zaraz przyjadą.
-trzymaj się karetka zaraz tu będzie.-złapałam go za ręke i mocno ścisnelam.-jak sie czujesz?
-zimno mi.-powiedział słabo.
-nie zamykaj oczu patrz na mnie-łza pociekła mi po poliku.-musisz być silny musisz!
-kayla kocham cie, uważaj na siebie- szepnął.
-nie mów tak jakbyś sie żegnał-płakałam.-nie możesz mnie zostawić nie umieraj! prosze cie wytrzymaj jeszcze.
 

 
-Pozdrowienie od moniki koleś!-wbił mu nóż w brzuch , a on zachwiał się i upadł.-twoja dziewczyna będzie następna -usmiechnoł się szyderczo-jej się tak nie zostawia !-opluł go i odszedł,powoli znikając i odbierając nadzieje na przeżycie.
co ja mam zrobić-mysli kłębiły mu się w głowie.
ostatkiem sił wyją telefon z kieszeni i wybrał numer do kayli.
-pomóż mi ja umieram.-szepną tak cicho że prawie go nie usłyszała.
 

 
Do tej pory wszystko było łatwe.
Kiedy się bałam próbowałam uciec.
Kiedy nienawidziłam próbowałam walczyć.
prosta reakcja na otaczające nas problemy.
Prawda jest taka że kiedy kocha się kogoś, kto na każdym kroku cie rani brakuje wyboru.
Jak mogę od tego uciec?
Jak mogę z tym walczyć?
kiedy zadałabym ukochanej osobie ból,którego ja nie chce doświadczać.Jeśli jedyną rzeczą jaką ode mnie chciał było moje szczęście,to co ja mogłam chcieć od niego.
  • awatar yo bitches †: wera : * ty dętko : *
  • awatar Gość: haha,i co , i tak cię znalazłam :P
  • awatar Gość: ze zmierzchu ,,przed świtem"
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
a może dało by się to wszystko naprawić?
zadzwoniła do niego odebrał i powiedział.
-halo.-nie mogłam wykrztusić słowa.-kayla?
-tak-szepnęłam.
-boże dziewczyno! musimy pogadać prosze cie tylko się nie rozłączaj chce słyszeć twój głos.
-nie wytrzymam juz dłużej bez ciebie,musimy się spotkać.
-przyjedz.
po godzinie drogi byłam juz u heatha,było ciemno.
nie wiedziałam czy zapukać stałam tak aż w końcu otworzył dzwi i rzucił sie na mnie zamykając mnie w uścisku
-nie obchodzi mnie co zrobiłeś,życie bez ciebie nie ma sensu rozumiesz.-łza pociekła mi po poliku,a potem rozpłakałam się jak bezbronna dziewczynka.
weszliśmy do domu całując się namiętnie nie mogłam złapać oddechu ,a on całował mnie jakby brał u dział w jakiś zawodach i za wszelką cene chciał wygrać.
-pamiętasz jak powiedziałam ci że obchodzi mnie tylko teraz i przyszłość jest mi obojętna-mruknełam zdyszana.
-pamiętam.
 

 
dostawałam esemesy,w których przepraszał pisał że nie może beze mnie życ. nie odpisywałam.
przychodził i prosił bym mu wybaczyła,mówił że jest dupkiem. nie obchodziło mnie to.
byłam jak podczas jakiegos wewnętrznego transu,nie kontaktowałam.
można powiedzieć że było ze mną coraz gorzej,byłam przepełniona nienawiścią i nic mnie nie obchodziło,siedziałam tylko w oknie i obserwowałam
swiat.
 

 
pasujesz do mnie lepiej niż moje ulubione ciuchy,i wiem że miłość jest podła,i miłośc rani ale wciąż pamiętam ten dzień w którym sie poznaliśmy,tą impreze, to szaleństwo które we mnie tkwiło,i nadal tkwi,wpadam w histerie jak myśle sobie że to wszystko co było między nami już nigdy się nie powtórzy.
myśle że ci nie zależało,ale ja bardzo się w to wkręciłam i jak zakochałam się na zaboj zaczełeś się wycofywać
tak po trochu ale skutecznie.
 

 
na papierosie rzezbie żyletką twoje imię,dwa uzależnienia w jednym.
biorę żyletke w drżące ręce i przykładam ją do ręki.
nie jestem żadną piepszoną emo! myśle.
przyciskam ostrze lekko do żyły,i i widze jak krew zaczyna napływać.
-to przez ciebie śmieciu-szepcze, to chore ale sprawia mi przyjemność,zapalam papierosa i zaciągam się trzymam dym jak najdłużej bo chce żebyś był częścią mnie.
ty jesteś jak ten dym,tylko przez chwile dajesz przyjemność a potem zabijasz powoli.
 

 
-nienawidzę cie! ty dupku jak mogłeś mnie zdradzić z moniką!
-nie panowałem nad tym!-uderzyłam go w twarz.
-nienawidzę cie! to koniec i wszystko jest już między nami skończone!-dopadłam do niego z pięściami,a on złapal mnie za ręce i probował opanować.-nie dotykaj mnie do cholery!-było ciemno,zaczełam biec przed siebie najszybciej jak mogłam,lecz po chwili zatrzymalam sie i pomyslałam,że jestem słaba bo ciągle uciekam mialam tego dosyć.powoli wrocilam sie do niego i stanełam na przeciwko by patrzył jak płacze i jaki bol mi sprawił,trwalismy tak nie ruchomo wiedziałam ze widok placzącej dziewczyny ktorą kochał sprawiało mu bol,cieszylam sie z tego powodu.
-przepraszam.
-nie przepraszaj to nic nie da,wiesz najgorsze jest to że tak dużo razem przeszliśmy i tak dużo mogliśmy jeszcze przejść.
 

 
-mówiłam ci ,że cie uwielbiam-siedziałam na stole w kuchni u heatha,podszedł do mnie i pocalował w polik.
-tak-mruknoł.
-zróbmy to-powiedziałam i odgarnełam włosy.
-kayla.......
-ci-przyłożyłam mu palec do ust-kocham cie rozumiesz heath!
-kayla-odsunoł sie-to nie tak że ja nie chce.
-nie chcesz?
-kocham cie,ale jestes jeszcze za młoda.
-że co?-krzyknełam i zeskoczyłam ze stołu.-ty mi mowisz że ja jestem za młoda.
-nie chce żebyś żałowała-powiedział.
-wiesz co ja już żałuje,ale tego że tu przyszłam!-odepchnełam go i pobiegłam w strone dzwi,pobiegl za mną i złapał mnie za reke.
-kayla naprawde nie chce zebyś żałowała!
-nie dbam o to! liczy sie tylko teraz heath.
-ja wiem ale to co! ja nie moge pozwolic zebys potem cierpiała.
-to tylko wymówka zostaw mnie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
-to ty jesteś heath?-powiedziała rozkosznie monika z błyskiem w oczach. wybralismy sie na plaże z dziewczynami.
-tak,a ty jak masz na imie?
ja-usmiechneła sie słodko-monika.
-to co robimy ludzie-zapytałam by przerwać tą beznadziejną rozmowe.
-kąpiemy sie-krzykneły dziewczyny i pobiegły do wody.
-a wy nie idziecie?-zapytala monika.
-ja ide-zasmialam sie i pobieglam za nimi.
-zaraz przyjde kayla-krzyknoł.
-ja też-mrukneła moja koleżanka-spojrzała sie na niego-długo jestescie razem?
-no troche-odpowiedział i wyciągną sie na kocu.
-troche?
-wystarczając dużo by sie kochać.
-kochać?-zachichotała.
-kochać znaczy milosc tak ogólnie-spojrzał sie na nią z wyrazem twarzy mówiącym: o co ci chodzi do cholery?
 

 
kocham cie! bo wiesz uwielbiam twój zapach,twój uroczy smiech. kocham spędzać z tobą czas i grać w gry wideo wygłupiać sie w nocy , i pić piwo w parku i te wszystkie rzeczy sprawiają ze jestem szczęsliwa,nie musisz robić nie wiadomo czego wystarczy tylko tyle.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
-i mówie ci to wszystko jest takie piękne że nie mam słów na to-powiedziałam do mojej koleżanki moniki z którą sie wybrałam do knajpy-zazdroszcze ci,jesteś szczęsciarą tez chce takiego chłopaka.
-no jestem.
-a może pojedziemy gdzieś razem?
-no dobra-upiłam łyk shake truskawkowego.-a ty masz kogoś?
-nie mam a no takie życie,wiesz że dawno się juz z nami nie spotykałaś dziewczyny tęsknią.
-tak wiem ,musimy się spotkać a co tam u nich?
-imprezy. mam pomysł zadzwonimy teraz do nich niech przyjdą.
-ok.

po godzinie moje przyjaciolki przyszły było ich 4 , olga czarno włosa dziewczyna,karolina rudo włosa, milena i marika.
-kayla ty dupo jak ja cie dawno nie widziałam!-marika przytuliła mnie,po przywitaniu usiadłysmy i zaczełyśmy gadać.
 

 
plaża ,słonce , szaleństwo , i miłość. leżeliśmy na piasku i opalaliśmy się.
-chodzmy do wody kayla.-powiedział.
-o nie ,ja teraz sie opalam-juz wiedziałam jaki jest jego zamiar.-heath potem.-ale on juz mnie podniosł i zaniósł na rękach do wody.
-no to sie troche zamoczymy-powiedział rozesmiany.
-heath ja cie prosze!-puscił mnie a ja zanurzyłam sie w wodzie i zanurkowała,on tez zanurkował,otworzylismy oczy i zaczelismy sie całować,niestety po chwili musielismy sie wynurzyć bo nie mielismy czym oddychać.
-wszystko ok.-zapytał sie,a ja zaczelam go chlapać.
-masz za swoje głupku-śmiałam sie i cieszyłam każdą chwilą.
-i tak ci oddam!-pociągną mnie pod wode i odpioł mi stanik,wynurzyłam się i posłałam mu niezadowoloną minke, a on rozłożył ręce w bezbronnym gescie.
-przepraszam,ale no cóż trudno mi sie powstrzymać,jesteś bardzo sexsowna jak się tak denerwujesz.-prychnełam,ale w głębi duszy było mi miło że to powiedział.
-ej szaleje za tobą-powiedziałam i złapałam go za włosy.
-ej a ja się ciesze że mam taką piękną dziewczyne.-powiedział z tą swoją ironią ktorą tak lubiłam.
 

 
nasz świat porusza się zbyt szybko i spala wyjątkowo jasnym płomieniem, i myśle że kiedy pierwszy raz cie ujrzałam jakaś cząstka mnie wiedziała co może sie wydarzyć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
dzisiejszą noc spędziłam u heatha.

-ej znowu mnie rozpraszasz-pisknełam,graliśmy w video gdy na telewizorze.gra polegała na tym kto więcej zabije potworów.-ha! i co teraz powiesz wygralam?
-następnym razem będę cie bardziej rozpraszać.-zachichotałam.
-będziesz się musiał bardzo postarać.-posłałam mu uroczy uśmiech.
-zobaczysz-zasmial sie i poszedł po piwo.-byłam szczęsliwa że mogę spędzic z nim taką piękną noc grając w gry i wygłupiając się.
-a dla mnie nie przyniosłeś-wstalam i podbiegłam do niego,objoł mnie i nie puszczał.
-idziemy grac?
-jesteś pewna że chcesz?
-no pewnie! nic tak dobrze nie działa na człowieka jak zabijanie potworów!-wyrwałam sie mu i ze smiechem pobiegłam w stronę łózka ,heath mieszkał sam więc mieliśmy caly dom dla siebie i moglismy siedzieć w salonie.-sprobuj mnie złapać kochanie ! -posłałam mu całusa w powietrzu. zaczął mnie gonić,szaleliśmy za sobą i to było piękne!
-złap mnie ! no dalej.
wskoczyłam na lozko i potknelam sie, a on odrazu znalazł sie obok i zaczoł mnie całować.
 

 
usłyszałam dzwonek do dzwi,zbiegłam na dól i otworzyłam.

był tam i patrzył się na mnie czule.
-bo..-zaciął się-bo to..-rzuciłam mu się w ramiona
i wyściskałam go najmocniej jak potrafiłam, może popełniałam błąd, niektórzy powiedzieli by że nie mam poczucia własnej wartości. boże ludzie nie obchodzi mnie to,ja go kocham i życie bez niego nie ma sensu!
-przepraszam-wyszeptał-byłem pijany, i nigdy sobie tego nie wybaczę-objął moją twarz swoimi dłońmi-rozumiesz nigdy!
-to nieważne-przytuliłam się do niego jeszcze mocniej by poczuć jego zapach-jeszcze nigdy za nikim tak nie tęskiniłam.
-to wszystko jest dobrze? i nie masz do mnie żalu?
-mam tylko jedno pytanie,dlaczego wtedy mnie nie zatrzymałeś?-wbiłam w niego baczne spojrzenie.
-nie wiem-odpowiedział szczerze.
-smiałeś się.
-kayla..
-ci-przyłożyłam mu palec do ust.-to nic ,ja wiem że to dlatego że byłeś pijany.
 

 
miną tydzień i naprawde nie rozumiałam , nie ja po prostu nie mogłam zrozumieć! dlaczego? przecież mówił że mnie kocha mówił że jestem dla niego najważniejsza, chciałabym by przyszedł i przeprosił, mogła bym mu powiedzieć : nigdy w zyciu ci nie wybacze, lub po prostu:wracaj bo potrzebuje cie jak powietrza.
  • awatar valium †: tak właśnie mam : X
  • awatar clever. †: świetny wpis. zapraszam do mnie + zostaw coś po sobie proszę ;)
  • awatar after all, I still love you: gdyby do mnie wrócił i przeprosił, wybrałabym drugą opcję, ponieważ za mocno go kocham, chociaż mija już 5 miesięcy od rozstania ; /
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
mysle, myśle że kiedy to wszystko jest już skończone to powraca tylko przez mgłe,rozumiesz. Jak kalejdoskop wspomnień. Powraca wszystko za wyjątkiem jego samego. Zranił mnie i tak cholernie to boli , jednak z tego wszystkiego najagorsze jest to że wkradł się we mnie najsmutniejszy strach że nigdy mnie nie kochałeś. Mineły dwa dni nie przyszedłeś do mnie , nie usłyszałam żadnych przeprosin i wiem że nigdy nie zobaczysz jak płacze, bo udajesz że nie wiesz że jesteś problemem. Tęsknie za uczuciem które pojawiało się razem z nim szalony może być fakt że nie wiem czy jeszcze kiedyś poczuje coś podobnego i czy pojawi sie ktos taki jak on, ktos kto potrafi zaspokoić ogień w moich oczach i chaos ktory rzuca wyzwanie wyobrazni.

Oddała bym wieczność aby cie dotknąć bo wiem że w jakiś sposob mnie czujesz, i jedyne czego mogę skosztować to ta chwila i jedyne czym mogę oddychać to twoje życie bo prędzej czy pozniej to się skoczy,lecz nie chce dziś tęsknic za tobą w nocy.
i nie chce aby świat mnie ujrzał bo mysle ze nie zrozumie jesli wszystko skazane jest na nie powdzenie pragne tylko byś wiedział jak cierpie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
musiałam odreagować i pomysł zrobienia imprezy u heatha wydawał mi sie dobry,zaprosilismy jego znajomych ktorych jeszcze nie znałam. zblizala sie juz godzina 22.
-boje sie troche ja ich nie znam.
-nie martw sie dzisiaj szalejemy i niczym sie nie przejmujemy.-objol moją twarz swoimi dłońmi i pocalował mnie.-wyglądasz pięknie.-bylam ubrana w krotką obcisłą miniowke ,za dużą bluze i trampki włosy rozpusciłam co dawało dobry efekt bo moje włosy byly długie do pasa.
zadzwonił dzwonek.szlam juz w strone dzwi ale on mnie za trzymal i powiedział.
-mówią że ludzie zawsze chcą czegoś czego nie mają,ale ja tak nie mysle bo życie dało mi to czego zawsze chciałem i nigdy bym tego nie oddał.-cos sie stało i poruszyło mną tak że łza poleciała mi po poliku.
-co jest-zapytał czule.
-nic to ze szczęsia heath.
otworzyliśmy dzwi i wpuslilismy ludzi bylo ich 10, 5 chłopakow i reszta dziewczyn. po przedstawieniu nas sobie wszyscy zaczeli pic i tanczyć.
po kilku drinkach byłam juz pijana,tanczylismy razem nie przejmując sie innymi.
-kayla zaczekaj za raz wroce.-powiedział,usiadłam na kanapie i upilam łyk drinka,stracilam orientacje po wypiciu jeszcze kilku kolejnych,nie wiedzialam gdzie jest heath,probowalam wstac ale przewrocilam sie.
ktos mi pomogł sie podnieść.
wszystko dobrze?

-tak,widziales moze gdzies.....-przerwalam bo zobaczylam go,ale nie samego calowal sie z jakąś dziewczyną,nasze spojrzenia sie spotkały patrzył na mnie a ja na niego,nie wytrzymałam i zaczelam biec w kieruku dzwi,gdy ostatni raz obejrzalam sie zobaczylam jak sie smieje,nawet nie probowal mnie zatrzymać.