• Wpisów: 58
  • Średnio co: 32 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 18:44
  • Licznik odwiedzin: 4 759 / 1933 dni
 
bbitchees
 
wbiegłam zdyszana do budowli, nie wiedziałam gdzie isć, zdecydowałam sie na znany mi już  pokoj.
wpadłam do niego i zobaczyłam go, leżał na podłodze, jego bluzka była cała zakrwawiona.
- o boże - szepnęłam i podbiegłam do niego.-slyszysz mnie? otworzył oczy i spojrzał się na mnie.
-jesteś-wychrypiał. zadzwoniłam po pomoc i  powiedziałam im co się stało, oznajmili że zaraz przyjadą.
-trzymaj się karetka zaraz tu będzie.-złapałam go za ręke i mocno ścisnelam.-jak sie czujesz?
-zimno mi.-powiedział słabo.
-nie zamykaj oczu patrz na mnie-łza pociekła mi po poliku.-musisz być silny musisz!
-kayla kocham cie, uważaj na siebie- szepnął.
-nie mów tak jakbyś sie żegnał-płakałam.-nie możesz mnie zostawić nie umieraj! prosze cie wytrzymaj jeszcze.

Nie możesz dodać komentarza.